Herbata, lekarstwo natury.

W krajach Azji gdzie ludzie odżywiają się produktami naturalnymi, wiele medykamentów nie jest znanych, ponieważ nie ma takiej konieczności. Używają oni z powodzeniem tego, co stworzyła natura. Jednym z nich jest herbata, bardzo popularny napój oraz specyfik na wiele dolegliwości. Na stole stoi duży samowar, na samowarze imbryk, a w tym imbryku wrze bez przerwy esencja herbaciana. U nas nie ma tradycji parzenia herbaty. Najczęściej parzymy ją w torebkach ekspresowych lub wiórka zalewamy wrzątkiem. Taki napój nie posiada właściwie żądnych właściwości.

Okazuje się, że herbata dopiero powyżej 100o C zaczyna być lekarstwem. Wyparzają się w niej garbniki, wit. B1, B6 działające przeciw otyłości. Wyparza się puryna i rutyna, która uelastycznia naczynia krwionośne. Taka herbata posiada dużo garbników, które na Wschodzie zastępują jodynę. Azjaci w ogóle nie znają jodyny. Rany zalewają esencją herbacianą i zawijają gałgankiem z wiórkami herbacianymi. Po 2 dniach obrzęk znika, a po tygodniu rana się goi.

Na kobiece problemy ze śluzówkami, najlepsza jest esencja herbaciana przechowywana w srebrnym naczyniu, ponieważ nie rozwijają się tam żadne bakterie jednokomórkowe. Należy robić płukanki, podmywania i wszelkie problemy znikną. Esencja herbaciana jest dwa razy skuteczniejsza niż wywar z kory dębu – do przemywania ran, do pielęgnowania odleżyn, do różnego rodzaju kłopotów z błonami śluzowymi.

Herbata zabezpiecza przed chorobami krążenia, serca, niewydolnością mózgu, wszelkiego rodzaju kłopotami z zapaleniem śluzówki na tle ataku szczepów wirusowych. Pijąc mocną herbatę Azjaci nie chorują nigdy na grypy i nie ulegają napromieniowaniu nawet bomby atomowej. Stwierdzono to w Japonii i po wybuchu w Czarnobylu.

Używajmy, więc tego napoju dla zdrowia, wykorzystując zdobyte przez stulecia mądrości i doświadczenia innych narodów.